wtorek, 8 marca 2016

treść i forma

W Polsce zwracajac sie do doroslej osoby mowimy ty lub pan. Jest wiec przy kazdym zwrocie pan co brzmi raczej sztywno lub ty co sprawia zmiane tonu na bardziej spolfalajacy. Co nie kazdemu odpowiada, gdyz te forme uzywa sie w rozmowach jezykiem potocznym nie literackim. Nie ma formy posredniej wy. Na przyklad w jezyku francuskim czy rosyjskim istnieje forma wy, ktora mozna uzyc polaczona z imieniem lub bez. Obojetnie czy jest to forma ty czy pan szacunek do rozmuwcy obowiazuje. Tymczasem, są to zwykli ludzie, trochę więcej wiedzący o tym jak działa ludzki umysł, może nawet dużo więcej niż przeciętny człowiek, ale weźmy pod uwagę, że obszar tego co wiadomo, w każdej nauce, jest mikrusią częścią tego czego nie wiadomo. Ponadto psychologia dla psychologa (i nie tylko) jest nauką specyficzną, o tyle, że przedmiot jej poznania jest w pewnym sensie jednocześnie podmiotem, poznajemy NASZ i SWÓJ ludzki umysł, dlatego jest to bardzo trudne do zastosowania u siebie, bo wszystko co dotyczy nas samych jest niesłychanie nasycone emocjami, subiektywizmem, kompleksami, obronami. Psycholog naprawdę często się myli i (jeśli jest człowiekiem mądrym) uczy się na własnych błędach przez całe życie. Z podobnych powodów nie psychoterapeuta nie może się sam terapeutyzować i musi mieć kogoś kto obiektywnie ocenia jego pracę z pacjentami (superwizja), nie może też leczyć rodziny i znajomych. Jak często w Polsce, wszystko jest odwrócone na głowie, a forma przeważa nad treścią.
Czysta dulszczyzna!
Wszyscy się obrażają, ze ktoś śmie ich tykać i nikt się nie zastanawia skąd miałoby się niby brać prawo do lekceważenia drugiej osoby, gdy jest się z nią na ty!
Przecież jeśli tykanie ma być oznaką przyjaźni, to powinno się tym bardziej szanować osobę, z którą się tyka.
Czyżby Polacy gardzili przyjaciółmi? Odnosi się wrażenie, że tak.

Profesor uniwersytetu, który domaga się zwracania do siebie per pan, a sam traktuje studenta - dorosłą osobę - per ty, jest po prostu źle wychowany, ma zbyt wygórowane pojęcie o sobie i nie okazuje szacunku studentowi.
Starsza pani, która zwraca się do młodzieży "niech zrobi", "niech przyniesie", najwidoczniej dożyła późnych lat nie nabywszy nigdy wystarczająco kultury osobistej dla zrozumienia, że szacunek należy okazywać każdemu, nie tylko starszym od siebie.
Pan Haman zwolnił młodych pracowników, którzy nie dorośli do zrozumienia różnicy między swobodną i przyjazną atmosferą w pracy a lekceważeniem zwierzchnika.

Piękno języka polskiego polega także na tym, że jest zawsze możliwe okazanie pełnego szacunku drugiej osobie nawet zwracając się do niej per ty:
"Wyrażamy Ci, drogi jubilacie, naszą przyjaźń i naszą miłość do Ciebie...";
"Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy...";
"Przybyłeś do nas, umiłowany Ojcze...".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz